iWoman.pl iWoman.pl

przejdź do listy blogów przejdź do serwisu

LogowanieRejestracja

10 rzeczy, które musisz wiedzieć nim zaczniesz sie odchudzać

Odchudzić, schudnąć, zrzucić trochę zbędnego, odchudzić, schudnąć, zrzucić trochę zbędnego, odchudzić... to zaprogramowane życzenia, które szczególnie budzą się w niejednej z nas na wiosnę. Powiem Wam tak szczerze, że mimo wykonywanego zawodu, mimo  narzędzi, którymi się posługuję (czytaj leki, a ściślej mówiąc suplementy diety) nie wierzę w ich skuteczność jeśli chodzi o odchudzanie. Nie wierzę, że łyknąć to znaczy schudnąć i nie ukrywam też tego stojąc za pierwszym stołem. Telewizja, radio, prasa mają tak mocny wpływ na ludzi, że wszelkie informacje stamtąd usłyszane, przeczytane tak zakotwiczają się w naszych umysłach, ze trudno je zmienić, trudno je po prostu komuś wyperswadować. Dlatego ludzie tak wierzą w skuteczność tych specyfików, kupują i faszerują się nimi nawet jeśli nie widzą efektu. Telewizja nie mówi "zmień nawyki żywieniowe", "zadbaj o swoją kondycję" tylko ciągle kup, kup, kup a będziesz piękna.

Ani te wszystkie diety cud miód, ani wszelkie dostępne specyfiki odchudzające, ani nawet same ćwiczenia nie przyniosą długotrwałego, widocznego efektu jeśli nie zmienimy podejścia do prawidłowego odżywiania, nie będziemy zdawać sobie sprawy z błędów, które popełniamy oraz nie zadbamy w końcu o naszą wewnętrzną higienę ciała.

Może zacznijmy od błędów, których poznanie ułatwi nam drogę do ładnej sylwetki ale też dobrego samopoczucia:

  • zbyt szybkie jedzenie, krótkie przeżuwanie pokarmu - pokarm nie jest całkowicie trawiony, może odkładać się w postaci tłuszczu.
     
  • picie płynów w czasie posiłku - zaburzenia procesów trawiennych poprzez zmniejszenie koncentracji soków żołądkowych. Najlepiej pic 15-20 min przed jedzeniem lub godzinę po.
     
  • zbyt późne jedzenie - nocą organizm nastawiony jest na regeneracje a nie trawienie, więc zamiast pożytecznych składników dostarczamy sobie konsekwentnie tłuszczu oraz kamieni w nerkach i wątrobie.
     
  • drzemka poposiłkowa - mimo że może być baaaaardzo przyjemna, to jednak nie polecana. Sama zmiana naszej pozycji z pionowej na poziomą przeprogramowuje mechanizmy ciała i trawienie schodzi na dalszy plan.
     
  • oglądanie telewizji podczas jedzenia - zwykle oglądając telewizję nie kontrolujemy ile zdołaliśmy w tym czasie już zjeść.
     
  • zbyt mało ruchu - trzeba mniej jeść a więcej się ruszać. Tylko wtedy kiedy wydatek energii (akywność ruchowa) jest większy od jej podaży (jedzonko) istnieje szansa, że organizm będzie pobierał ją z odłożonej tkanki tłuszczowej.
     
  • złe łączenie pokarmów - jego trawienie przebiega z trudem, zalega on więc dłużej w naszym żołądku, część ulega gniciu a część odkładana jest w postaci tłuszczu.
     
  • jedzenie pod wpływem stresu - wtedy na pewno zjemy więcej (chociaż są i tacy którzy nie przełkną wtedy za wiele)
     
  • częste podjadanie w ciągu dnia, gdy jesteśmy znudzeni, zestresowani, nie mamy nic lepszego do roboty. Można jakoś przechytrzyć nasz apetyt odwracając uwagę od jedzenia filmem, muzyka, książką, czymkolwiek.
     
  • zbyt dużo produktów mącznych (biała mąka). Lepiej zastąpić je produktami pełnoziarnistymi, które dłużej sycą i dobrze wpływają na trawienie.
     
  • dokładka do dania głównego, lepiej skończyć jedzenie nie do końca najedzonym, gdyż po pierwsze będziemy czuć się lżejsi a po drugie żołądek dopiero po 20 min wysyła informacje do mózgu że jest nasycony
     
  • nadmiar cukru
Komentarzy: 0
Piwo - samca paliwo

Jeśli piwo kojarzy Wam się z wąsatymi panami z brzuszkiem – pora zmienić nastawienie . Ten znany od 6000 lat napój nie tylko zawiera wiele cennych składników mineralnych i witamin, ale także coraz częściej wykorzystywany jest w kosmetologii.
 
Ostatnio coraz modniejszym zabiegiem stają się kąpiele piwne. Już widzę skrzywione miny facetów: „Szkoda browara!”. Spokojnie – do wanny wlewa się „tylko” 2-3 litry piwa (zwykle jest to specjalne piwo kąpielowe), kąpiel odbywa się w temperaturze około 40 stopni i trwa 20 min. Przyjemność taka kosztuje skromne 50zł. Co za to mamy? Podobno relaksuje, usuwa stres, rozluźnia pory, witaminy z grupy B i proteiny pozytywnie wpływają na skórę, włosy i paznokcie. Zapobiega też infekcjom grzybiczym.
 
Dla tych, którzy wolą piwem delektować się od wewnątrz niż od zewnątrz – dobra wieść – piwo wcale nie jest tak kaloryczne jak się wszystkim wydaje! Piwko 0,33 ma tyle samo kalorii co zwykły jogurt, a duży browarek (0,5l) to równowartość pół tabliczki czekolady. Czerwone wytrawne wino jest o 50% bardziej kaloryczne niż piwo. Nieszczęsny mięsień piwny wynika z czego innego. Spożywanie piwa sprzyja  małej aktywności  fizycznej i jedzeniu kalorycznych potraw. Zawarty w piwie chmiel zwiększa apetyt i pobudza pracę żołądka. Już w medycynie ludowej napary z chmielu stosowany były na dolegliwości ze strony układu pokarmowego (i problemy ze snem). Piwo ma też właściwości moczopędne, zapobiega kamicy nerkowej i usprawnia wydalanie sodu, którego nadmiar w naszym organizmie jest bardzo niekorzystny, a który jest obecny w każdej niemal potrawie w postaci wszędobylskiej soli.
 
Chmiel zawiera też znaczne ilości fitoestrogenów. Te niepoznane do końca hormony roślinne działają podobnie jak estrogen w organizmie ludzkim. Naukowcy postulują, że substancje te łagodzą objawy menopauzy, opóźniają procesy starzenia, zmniejszają ryzyko raka piersi u kobiet i raka prostaty u mężczyzn, oraz miażdżycy i osteoporozy. Postulaty te nie są jeszcze do końca potwierdzone ale badania trwają. 

Piwo zawiera:
- Witaminy B1,B2,B5,B6,B12,PP
- kwas foliowy
- potas, fosfor, magnez, wapń

Wartość kaloryczna – 45-50 kcal/100ml (piwo jasne).

Niezalecane w przypadku:
- cukrzycy
- dny moczanowej
- wrzodów żołądka lub dwunastnicy
- marskości wątroby i zapalenia trzustki
I na koniec jedna smutniejsza wiadomość. Otóż masowo produkowane i obecne w supermarketach piwo nie jest już tym samym piwem, które kiedyś warzyło się np. w klasztorach (mimo że producenci powołują się na wielowiekową tradycję). Podobno coraz częściej produkuje się je z domieszkami słodu kukurydzianego (zamiast słodu jęczmiennego), sztucznie nasyca się je dwutlenkiem węgla lub wzbogaca alkoholem etylowym. Proces warzenia nie trwa już 2-3 miesiące tylko 10 dni. A co najgorsze – większość „przemysłowych” piw nie zawiera chmielu! Przyjrzyjcie się składom na etykietach. Chmiel nie jest bowiem niezbędnym składnikiem do produkcji piwa (a jedynie przyprawą) jest przy tym dość drogi w produkcji.
 
Pozostaje więc szukać rzadkich, niepopularnych piw z tradycyjnych browarów lub… przerzucić się na inne trunki, np. nieprzeciętnie zdrowe wino, o którym już kiedyś pisałam. Wielu kobietom (w tym mi) rezygnacja z browarka nie przychodzi trudno, chętnie wleję go do wanny zamiast do szklanki :)
 
Ach, zapomniałam o jednym ważnym i zbawiennym oddziaływaniu piwa – osobników płci męskiej stymuluje do prac domowych i jest dla nich popularnym środkiem płatniczym za wiele czynności, na które zwykle nie mają ochoty.

Komentarzy: 5
Alli – czy naprawdę warto?

Alli to lek, który jest ostatnio na (w) ustach wielu kobiet. Jego producent prowadzi w mediach intensywną kampanię reklamową – liczy, że miliony wydane na promocję przyczynią się do powtórzenia sukcesu w USA, gdzie Alli stał się bestsellerem. Nic dziwnego biorąc pod uwagę plagę otyłości po tamtej stronie Atlantyku. My piękne, słowiańskie kobitki nie mamy takich problemów, co nie zmienia faktu, że lek budzi zainteresowanie.

Za działanie Alli odpowiada orlistat - substancja znana od 1997 roku. Jest ona od dawna składnikiem leku na receptę o nazwie Xenical. Alli to nic innego jak Xenical ze zmniejszoną o połowę dawką substancji czynnej (60 mg) i sprzedawany bez recepty. W wielkim skrócie – orlistat zmniejsza wchłanianie tłuszczu o 30%. Zjedzone przez nas lipidy po prostu „przechodzą” niestrawione przez organizm i od razu są wydalane.

Alli ma jednak pewne uciążliwe skutki uboczne. Należą do nich silne biegunki, wzdęcia, plamienia a nawet poważne problemy z trzymaniem kału. Poważne do tego stopnia, że niektórzy eksperci zalecają zażywającym ten lek noszenie ciemnych ubrań i posiadanie przy sobie zapasowej bielizny… Skutki uboczne nasilają się wraz ze zwiększeniem spożycia tłuszczu. Można więc przyjąć, że mimo iż są to działania niepożądane –wpływają pozytywnie na odchudzającego się – wymuszają pewną dietetyczną dyscyplinę i ograniczenie przyjmowania lipidów.

Wydaje się proste i cudowne? Przyjmujący Alli z nadzieją na cud muszą pamiętać o kilku sprawach:

  • Alli nie sprawi bezpośrednio, że ubędzie Wam tłuszczu, który już się odłożył – działa tylko na tłuszcz przyjmowany „na bieżąco”. Oczywiście im mniej go wchłoniemy, tym więcej nasz organizm spali tłuszczu odłożonego, a co za tym idzie – nasza sylwetka powinna się poprawić.
     
  • Nie wystarczy brać Alli żeby schudnąć. Jego stosowanie i tak wymaga diety i wysiłku fizycznego. Jeśli nie ograniczymy tłuszczów nasilą się działania uboczne. Jeśli nie zwiększymy ilości ruchu – nie damy naszemu organizmowi powodu do spalania pokładów tłuszczu. Sam producent wspomina, że pożądane efekty uzyskamy… pod warunkiem przestrzegania niskokalorycznej diety. Jeżeli w ciągu 12 tygodni od rozpoczęcia terapii nasza waga nie zmniejszy się przynajmniej o 5%, należy ją przerwać.
     
  • Alli w żaden sposób nie wpływa na wchłanianie węglowodanów. Jedzenie dużej ilości słodyczy zrujnuje całą terapię. Nasz organizm ma bowiem zdolność przekształcania nadmiaru cukrów w tłuszcz.
     
  • istnieje ryzyko zmniejszenia wchłania leków rozpuszczalnych w tłuszczach, witamin A, D, E i K oraz beta-karotenu.

Mimo wszystkich skutków ubocznych Alli uznawany jest przez specjalistów za lek bezpieczny. Jest to bowiem LEK a nie suplement diety. Oznacza to, że przeszedł restrykcyjne testy i badania przed wprowadzeniem na rynek, a jego działanie jest ciągle monitorowane. Większość „cudownych specyfików na odchudzanie” to właśnie suplementy diety. Suplementy są w wielu krajach kwalifikowane do kategorii produktów spożywczych a nie aptecznych. Aby wprowadzić suplement do sprzedaży w Polsce jego producent musi jedynie powiadomić Głównego Inspektora Sanitarnego.

Więc brać czy nie brać? Z pierwszych sygnałów od moich pacjentek wnioskuję, że lek działa – bez rewolucji, ale działa. Jedna z nich schudła 5 kilo w ciągu 6 tygodni. Czy to dużo? Trudno powiedzieć – wydaje mi się, że wynik taki można osiągnąć bilansując swoją dietę i wprowadzając więcej ruchu do swojego życia. Czy naprawdę tak trudno jest samemu ograniczyć przyjmowanie tłuszczów o 30%?

Alli przyjmuje się 3 razy dziennie, ale tylko podczas posiłków zawierających tłuszcze.  Możemy więc założyć, że w pesymistycznym przypadku musimy połknąć około 90 tabletek w miesiącu. Opakowanie 84 tabletki kosztuje około 150 zł. Te pieniądze można spokojnie przeznaczyć na zdrowszą żywność i fitness i uzyskać z tego dodatkowe korzyści (np. zdrowy kręgosłup). Wystarczy tylko odrobina czasu, motywacji oraz silnej woli i wydaje mi się, że Alli ma przede wszystkim takie działanie. Działa głównie psychologicznie na osoby zbyt leniwe lub zabiegane (niezorganizowane?) by prowadzić zdrowy tryb życia. 

Komentarzy: 7
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 |

KATEGORIE

O MNIE

Yasmine

Jestem farmaceutką z powołania. Podczas gdy inne dzieci po urodzeniu wołały "karmel!", ja krzyczałam "paracetaaaamol!".

Mój profil w iWoman.pl

NAJNOWSZE KOMENTARZE

NAJNOWSZE WPISY

ARCHIWUM