iWoman.pl iWoman.pl

przejdź do listy blogów przejdź do serwisu

LogowanieRejestracja

Nauki przedślubne czyli o antykoncepcji

Dzisiaj z troszeczkę innej beczki, chociaż nie do końca. Będzie bowiem dużo ważnych słów o pracy farmaceuty i odpowiedzialności jaka na nas ciąży. Jako, że zbliża się dzień mego zamążpójścia, to uczestniczę w naukach przedślubnych. Wczoraj prowadziła je Pani z "poradni życia rodzinnego", której słowa dotknęły mnie do żywego. Stwierdziła ona bowiem, że "leki antykoncepcyjne są tak niebezpieczne, że farmaceuci wyciągają z nich ulotki, aby ludzie nie poznali ich skutków ubocznych i chętnie je kupowali". Chciałam podejść do niej po wszystkim i porozmawiać z nią na spokojnie, aby nie robić jej wstydu przy dużej grupie ludzi. Niestety prowadziła "zajęcia" jedynie do połowy, potem zniknęła a resztę poprowadził ksiądz. Wystosowałam więc do niej maila. Myślę, że warto abyście go również przeczytały. Abstrahując zupełnie od wiary i idei antykoncepcji, wiele mówi on o mojej (naszej) pracy.


***

Szanowna Pani,
Jestem uczestniczką Nauk Przedślubnych, które prowadziła między innymi Pani. Z wszystkich ośmiu spotkań zapadła mi w pamięć przede wszystkim Pani wypowiedź. Mianowicie stwierdzenie, że "ilość skutków ubocznych leków antykoncepcyjnych jest tak duża, że farmaceuci wyciągają ulotki z tych preparatów aby tylko je sprzedać, że najważniejsze dla magistra i kierownika apteki jest zarobek, a nieważne co sprzedają" (cytat niemal dosłowny). Kościół, do którego również należę, głosi sporo kontrowersyjnych współcześnie poglądów, ale to była największa podłość jaką w życiu usłyszałam z ołtarza. Jestem farmaceutką i naprawdę jestem zażenowana, że coś takiego mogła powiedzieć osoba mieniąca się katoliczką, stojąca obok krzyża. Maila tego piszę, ze zwyczajnej troski o Panią - dla dobra mojej profesji i dla Pani wiarygodności nie chciałabym, żeby kolejne zastępy narzeczonych słuchały takich, przepraszam za słowo, bzdur. Zauważyłam zresztą zaniepokojenie i szum pośród innych par gdy padły te słowa. Dla większości tych osób były to stwierdzenia z palca wyssane, które na dobre przekreśliły Pani profesjonalizm. Zapewne nie doświadczyła Pani osobiście takiej sytuacji (wyciągnięcia ulotki), może Pani gdzieś to usłyszała, a może sama wymyśliła, ale naprawdę nie jest to powód aby powtarzać takie rzeczy w Kościele, przed grupą inteligentnych ludzi (które zapewne w dużej części miały kontakt z tymi środkami), przedstawiać to w takim świetle jakby to była niemal reguła i jeszcze motywować to pazernością farmaceutów jako ogółu.

Być może nie zdaje sobie Pani sprawy, że tabletki antykoncepcyjne są również zwyczajnym lekiem przepisywanym przez lekarzy z wielu powodów (np. kuracja po usuwaniu nadżerek, łagodzenie skutków menopauzy czy trudności z zajściem w ciążę). Farmaceuta wydając taki preparat nie ma pojęcia do czego potrzebny pacjentowi ten lek (czy w celach antykoncepcyjnych czy zdrowotnych). Wyciągając ulotkę bierze na siebie odpowiedzialność za zdrowie i życie tego pacjenta. Być może dla Pani apteka to tylko sklep, w którym można sprzedać towar bez instrukcji obsługi. Dobrze, żeby Pani wiedziała jak odpowiedzialna i wielokrotnie sprawdzana jest każda decyzja jaką tam podejmujemy. To jest służba ludziom a nie sklep. Żaden farmaceuta nie może sobie pozwolić dla zysku na takie kroki, bo zwyczajnie może kogoś zabić. Jakkolwiek farmaceuta byłby zepsuty i zapatrzony w zysk, jest to zupełnie niewyobrażalne żeby się posunął do takiego kroku.

Zresztą chciałabym też Pani uświadomić, że kierownik i właściciel apteki to nie jest zazwyczaj ta sama osoba. Kierownik to często zwykły etatowy pracownik, podobnie jak magister. Ilość sprzedanych pudełek tabletek antykoncepcyjnych nie wpływa bezpośrednio na ich zarobek. A nawet gdyby wpływała, to powtarzam, chociaż zapewne nie potrafi sobie Pani tego wyobrazić nie będąc z branży - wyjęcie ulotki to może być wyrok na pacjenta, to są rzeczy, które NIGDY się nie zdarzają, to nie jest rzecz, którą farmaceuta może zrobić ot tak dla kilku złotych zysku. Mniejsze znaczenie ma fakt, że skutki uboczne są wypisane też na pudełkach (może owi farmaceuci sprzedają też leki bez pudełek?), a na ulotkach znajdują się wcale nie takie proste instrukcje dawkowania. Każdy pacjent zauważyłby brak takiej ulotki i zapewne wróciłby i poprosił o nią, a tym samym zapoznał się z rzekomą "czterostronicową listą" skutków ubocznych. Zresztą jak już jesteśmy przy skutkach ubocznych... inne leki, na przykład antydepresyjne, przeciwpadaczkowe czy silne przeciwbólowe zawierają podobną albo jeszcze dłuższą listę skutków ubocznych. Idąc Pani rozumowaniem - farmaceuci powinni z wielu innych leków wyciągać ulotki dla czystej chęci zysku. A i może nie zdaje sobie Pani sprawy jak powstają listy skutków ubocznych. Nawet jeśli po zwykłej ziołowej herbatce, sprzedanej w milionach opakowań, jedna osoba dostanie biegunki, to producent ma obowiązek umieścić to na liście skutków ubocznych.

Życzę Pani wiele pomyślności w dalszej karierze zawodowej, ale proszę o jedno. Proszę nie używać Boga i nie szargać dobrego imienia ludzi (czy też grup zawodowych ) to forsowania własnych racji. Proszę pamiętać, że mówi Pani z ołtarza, że dla wielu osób, słowa, które padają stamtąd są świętością, że wprowadza ich Pani w błąd i straszy ich Pani, robiąc jednocześnie krzywdę mi i moim kolegom i koleżankom, którzy wkładają mnóstwo czasu, pracy i pasji w tę profesję i kochają swoją pracę. Proszę brać za swoje słowa taką odpowiedzialność, jaką my bierzemy za sprzedawane przez nas leki (z ulotką). Życzę aby Pani praca była dla Pani taką misją jaką moja jest dla mnie.

I jeszcze jedno na koniec. Lekarze mają przysięgę Hipokratesa, my - farmaceuci mamy swoją i kierujemy się nią przez całą naszą zawodową karierę. Przytoczę ją Pani:

Ślubuję uroczyście
w swej pracy farmaceuty sumiennie, gorliwie i z należytą starannością
wykonywać swoje obowiązki,
mając zawsze na uwadze dobro pacjenta,
wymogi etyki zawodowej i obowiązujące prawo,
a także zachować tajemnicę zawodową,
zaś w postępowaniu swoim kierować się zasadami godności, uczciwości i słuszności

Komentarzy: 30
A na kryzys - wino

beczka z winem cabernet Wina takie jak Margaux czy Mouton Rothschild* w ciągu swojej wielowiekowej historii nigdy nie osiągnęły cen które można by nazwać niskimi, i nigdy nie straciły na wartości. Są rzeczy które nigdy nie będą tanie i w czasie kryzysu trzeba mieć to na uwadze. - mówi Krzysztof Maruszewski zajmujący się zawodowo inwestycjami w wino. Wina mają nawet swój „indeks giełdowy”, który w czasie kryzysu rośnie na przekór innym indeksom. Nawet jeśli zupełnie nie interesują nas potyczki giełdowe i mamy w głębokim poważaniu światowy kryzys, to kupowanie (i picie) wina jest niewątpliwą inwestycją... w nasze zdrowie...

Wino znane jest od tysięcy lat, ale punktem przełomowym, kiedy to nastąpił znaczny wzrost jego spożycia, było przedstawienie teorii tzw. francuskiego paradoksu. Uważa się, że w samych Stanach Zjednoczonych sprzedaż czerwonego wina zwiększyła się wtedy o 40 %. Pojęcie „francuskiego paradoksu” odnosi się do dziwnej zależności zaobserwowanej w społeczeństwie francuskim.Stwierdzonoo, że pomimo iż tradycyjna dieta Francuzów składa się głównie z tłustych serów oraz kalorycznych potraw (a więc obfituje w nasycone kwasy tłuszczowe) zachorowalność na choroby serca jest znikoma. Nieodzownym elementem posiłku Francuza jest też czerwone wino. Badacze więc skupili się na bliższym poznaniu składu chemicznego tego trunku.

Podstawowymi jego składnikami, oprócz wody i alkoholu etylowego, są flawonoidy (związki polifenolowe) oraz resweratrol. Głównymi zadaniami flawonoidów są: ochrona innych związków (kwasów tłuszczowych) przed utlenieniem oraz szybkie wyłapywanie wolnych rodników mogących wyrządzić wiele szkód w naszym organizmie. Flawonoidy usprawniają przepływ krwi w naczyniach, zmniejszają intensywność tworzenia się skrzepów krwi oraz minimalizują stany zapalne.

*Wina Mouton Rothschild różnią się ceną w zależności od rocznika. Z reguły trudno kupić butelkę poniżej 1000 zł, a są i takie za 6000 zł i więcej. Wartość tego wina podnosi fakt, że co roku jego etykietę projektuje inny sławny artysta (np. Salvador Dali, Picasso, Miro). Podobno przy inwestowaniu w wino, zysk rzędu 100% rocznie jest rzeczą zupełnie normalną, a przeciętnie jest to 20-40%.Resweratrol natomiast to substancja, która swoją obecnością zaszczyca głównie wina czerwone, gdyż występuje ona przede wszystkim w skórce winogron, a nie w miąższu. Przy produkcji wina białego wykorzystywany jest jedynie miąższ owoców, a wina czerwonego – również skórka. Związek ten bierze udział w procesach naprawczych komórek, a także ma duże znaczenie w prewencji nowotworów (raka prostaty, jamy ustnej, wątroby, okrężnicy oraz białaczki). Już jeden kieliszek wina dziennie, może  ograniczyć ryzyko zachorowania na nowotwory.

Jest jeszcze jedna zaleta wina, niezwykle ważna w czasach kryzysu. Można nim smacznie i skutecznie zapić chybione inwestycje i spadki cen akcji.

PS. Zdjęcie autorstwa Thomasa Oldcastle (licencja CC).

 

Komentarzy: 0
oliwa zawsze... zdrowotliwa

drzewko oliwne rodos

Drzewa oliwne są istnym skarbem mieszkańców basenu Morza Śródziemnego. Z ich owoców wytwarzana jest oliwa – najbardziej godny zaufania olej roślinny. Od tysiącleci korzystnie wpływa ona na zdrowie ludzi, a jej dobroczynne działanie można zaobserwować porównując zachorowalność na choroby serca i układu krążenia wśród Włochów, Greków a mieszkańców innych części kontynentu.

Tajemnicą jej walorów zdrowotnych i smakowych jest odpowiednia proporcja kwasów tłuszczowych, obecności witaminy E oraz polifenoli. Oliwa z oliwek jest bogata przede wszystkim w kwasy jednonienasycone – zawiera ich 82% (najwięcej w porównaniu z innymi olejami ). Ich rola w naszym organizmie sprowadza się do „dbania” o poziom cholesterolu, a więc również o stan naszych naczyń krwionośnych oraz serca. Kwasy te podnoszą tzw. dobry cholesterol (HDL), a obniżają zły czyli LDL. Z oznaczeniami HDL i LDL spotykamy się odbierając wyniki badań laboratoryjnych. Nie są to właściwie rodzaje cholesterolu lecz jego nośniki. Gdy poziom LDL jest zbyt wysoki oznacza to, że duże ilości cholesterolu odkładają się w ściankach naczyń tętniczych, co może być przyczyną miażdżycy (zmniejszania się światła naczyń krwionośnych). Z kolei wysoki poziom HDL powinien nas cieszyć, gdyż oznacza to, że cholesterol zbierany jest ze ścianek naczyń, transportowany do wątroby gdzie zostaje rozłożony. Spożywanie oliwy wpływa pozytywnie na zachowanie odpowiednich proporcji  frakcji cholesterolowych. Sama się o tym przekonałam.

Dodatkowo oliwa zawiera także witaminę E, chroniącą ją przed jełczeniem a nasz organizm przed atakiem wolnych rodników. Dodatkową obronę „przeciwwolnorodnikową” zapewniają zawarte w oliwie polifenole, które zapobiegają powstawaniu stanów zapalnych, procesów patofizjologicznych w obrębie układu krążenia oraz przedwczesnego starzenia się organizmu. Warto dodać, że wolne rodniki atakują także DNA komórek, a wtedy droga do nowotworów jest już krótka.

Dobra wiadomość dla Pań - oliwa posiada właściwości upiększające tzn. odżywia wysuszone i zniszczone włosy. Sprawia też, że cera, paznokcie, suche dłonie i ciało stają się zdrowsze i piękniejsze

 

Jak wybrać oliwę?
Oliwa oliwie nierówna. Wielu konsumentów nie zdaje sobie sprawy z istnienia kilku jej typów i przez niewłaściwe decyzje zakupowe może na długo zniechęcić się do oliwy.

Pomysł na imprezę
Prosty, zdrowy, oryginalny pomysł na przystawkę. Bagietkę kroimy w kromeczki. Układamy dookoła na talerzu a na środku stawiamy płytką miseczkę wypełnioną oliwą, w której będziemy maczać bagietkę. Idealna na zagryzkę do do sałatek i koreczków.
Prosta zasada - najsmaczniejsza i najzdrowsza jest oliwa typu extra vergine. Moim zdaniem tylko taką warto kupować aby odczuć wszystkie jej zdrowotne walory.  Jest ona wytłaczana ze świeżych oliwek, na zimno, wyłącznie przy użyciu metod mechanicznych (prasy), bez użycia chemii. Czysty 100% sok z oliwek. W Polsce przyjęło się dla niej określenie "z pierwszego tłoczenia". Wyróżniamy też typ vergine charakteryzujący się wyższą kwasowością (zawartością kwasu oleinowego). Im niższa zawartość tego kwasu z tym zdrowszych oliwek była tłoczona oliwa. Oliwa typu vergine jest rzadko spotykana w sklepach. Używa sie jej głównie do uszlachetniania słabszych typów oliwy. Butelka (0,7-1 l.) markowej oliwy extra vergine kosztuje od około 25 zł wzwyż.

Istnieją oczywiście inne typy oliwy. Typ pure to oliwa rafinowana (przy użyciu metod chemicznych) z domieszką oliw szlachetnych. Typ sansa  (lub pomace oil) to oliwa wytłoczona z masy pozostałej po tłoczeniu oliwy extra vergine przy udziale substancji chemicznych (m.in. rozpuszczalników) a następnie jeszcze poddana procesowi rafinacji. Walory smakowe, a przede wszystkim zdrowotne tych oliw są dużo gorsze.

 

Przepis: Aglio e olio
Makaron, najlepiej pełnoziarniste spaghetti, gotujemy al dente (do osolonej wody można wrzucić też gałązkę świeżej bazylii i łyżkę oliwy) . W tym czasie do małego garnuszka wlewamy pół szklanki oliwy (olio). Wciskamy do niej 2-3 ząbki czosnku (aglio). Suszone pomidory (5-6) oraz kilkanaście oliwek odsączamy z zalewy, kroimy w kostkę i dodajemy do oliwy. Lekko wszystko podgrzewamy. Makaron odsączamy, wrzucamy ponownie do garnka i dodajemy przygotowaną wcześniej zalewę. Dokładnie mieszamy. Podajemy natychmiast. Na talerzu posypujemy startym parmezanem i posiekaną pietruszką. W "oryginale" przepis składa się tylko z oliwy, czosnku i pietruszki. Suszone pomidorki i oliwki to taka moja pyszna fanaberia.

Oliwa w kuchni
Oliwa ma w kuchni szereg zastosowań. Wbrew obiegowej opinii nadaje sie nie tylko do sosów i sałatek ale jest też wyśmienita do smażenia. Temperatura dymienia oliwy jest dużo wyższa niż tradycyjnego oleju, co oznacza, że się nie przypala, a co za tym idzie, nie wytrącają się z niej związki rakotwórcze.

Ja chciałam Wam przedstawić jeden prosty, a wyśmienity przepis na spaghetti z oliwą w roli głównej (ramka po prawej). Gdy mój facet po raz pierwszy o nim usłyszał, powiedział: "łeeee, co to za makaron - bez mięsa, bez warzyw, jak sie tym najeść?". Szybko zmienił zdanie i makaron aglio e olio na stałe wszedł do naszego jadłospisu, zresztą nie tylko naszego. Kiedyś była to potrawa biedoty, teraz jest podstawą menu każdej włoskiej restauracji. Jej przygotowanie jest bajecznie proste i trwa dosłownie 10 min.


PS. Tak naprawdę to określenie "oliwa z oliwek" to typowe masło maślane. Oliwa z definicji jest z oliwek :)
 

Komentarzy: 0
1 | 2 | 3 |

KATEGORIE

O MNIE

Yasmine

Jestem farmaceutką z powołania. Podczas gdy inne dzieci po urodzeniu wołały "karmel!", ja krzyczałam "paracetaaaamol!".

Mój profil w iWoman.pl

NAJNOWSZE KOMENTARZE

  • przeczytane do wpisu:
    Alli – czy naprawdę warto?

    Z doświadczenia wiem, że jeśli w pokarmie jest więcej niż 15 g tłuszczu i bierzecie Alli to[...]
  • Walter KOYD, Palermo do wpisu:
    Piwo - samca paliwo

    BH.203. MOTTO: Piwo, to oczywistość !! WIKIPEDIA. Piwo; najstarszy i najczęściej spożywany[...]
  • Eliza AGAN, Chicago do wpisu:
    w zdrowym kręgu, zdrowy duch

    KRĘGOSŁUP. Ćwiczenia eliminujące BÓL. BH.46. MOTTO: KAŻDY z nas, jeśli boli go; KRĘGOSŁUP, to[...]

NAJNOWSZE WPISY

ARCHIWUM